W 2011r już zegnałem się ze światem … Wznowa nowotworu złośliwego.(4- najwyższy stopień złośliwości). Zrobiłem nawet wino na swoją stypę a na blogu umieściłem swojego rodzaju pożegnanie (wpis z 12.XI.2011). Jednak dzięki medycynie naturalnej i wiedzy jaką zgromadziłem od lipca 2011 wróciłem do zdrowia. Blog to ciekawostki/spostrzeżenia, Informacje antynowotworowe w bardziej uporządkowany sposób są dostepne na www.szansanazycie.info
O mnie
- Szymon
- szczęśliwy tata i mąż. BYL to akronim od starej nazwy bloga: Brake Your Limits. Nazwę zmieniłem 5 Lutego 2014
środa, 28 kwietnia 2010
Gdzie zniknęły moje miliony
Pomnażanie talentów to temat tak stary jak wielka księga. Co ciekawe nawet ateiści znają przypowieść o talentach a dokładniej o tych którzy pomnożyli swoje talenty jak i losie tego który swój talent zakopał.
Przenosząc się jednak w nasze realia: Pan Grzegorz Zalewski w swoim blogu: Gdzie-zniknely-moje-miliony-czyli-dysfunkcja przestrzega przed huraoptymizmem doradców finansowych. Polecam lekturę! Zarówno ten tekst jak i mój wcześniejszy wpis na temat inflacji stawiają pod znakiem zapytania kwestie oszczędzania. Przyglądnijmy się zatem co jest lepsze… oszczędzanie czy życie na 110% swojego dochodu? Czy oszczędzanie w ogóle ma sens?
Oszczędzanie w kraju w którym jeszcze 20 lat temu brakowało dosłownie wszystkiego i na wszystkim trzeba było oszczędzać może dzisiaj kojarzyć się podobnie jak funkcja „kanara” w tramwaju, strażnika miejskiego zakładającego blokadę na koło lub wielki żółty pryszcz na nosie „dojrzewający” tuż przed wyjściem na party. Pojawia się zatem pytanie: oszczędzać czy nie? Warto zwrócić uwagę że zmiany jakie nastąpiły w ciągu ostatnich 20 lat to nie tylko skok technologiczny ale przepaść jaka zaczyna dzielić społeczeństwo na tych którzy idą z rozwojem i tych którzy zanegowali zmiany …
Ostatnio słyszałem bardzo ciekawą odpowiedz od osoby która zarabia więcej niż 3 średnie krajowe. Pytanie brzmiało: czy oszczędzasz? Odpowiedz była bardzo ciekawa: „No powiedz mi z czego?”: hipoteka, samochód w leasingu, życie… mam rezygnować z nart na lodowcu żeby coś zaoszczędzić? Po co? Więcej ciekawych spostrzeżeń postaram się z czasem umieścić w komentarzach do tego odcinka.
Są dwie szkoły: żyj na 100 lub 120 % swoich dochodów a w razie kłopotów przecież zawsze znajdzie się ktoś kto będzie płacił Twoje rachunki. Wielu twierdzi że ktoś kto traci prace i nie ma żadnych oszczędności - przecież zawsze może poratować się u rodziców lub znajomych i iść do pierwszej lepszej pracy żeby mieć na życie. Przecież żadna praca nie hańbi. W końcu św. Franciszek też gardził pieniądzem a żył wesoło. Jak jest realnie? Osoby nie mające oszczędności kiedy tracą pracę często biorą cokolwiek żeby się utrzymać i skoro praca ich nie satysfakcjonuje ani finansowo ani zawodowo zaczynają się frustracje, kłótnie, stres, kłopoty związane z utrzymaniem płynności finansowej.
Ktoś kto ma oszczędności w każdej z powyższych sytuacji czuje się o wiele bezpieczniej.
Dopiero kiedy przekonamy się czy oszczędzanie jest nam potrzebne czy wręcz konieczne; można się zastanowić nad kolejnymi aspektami jak procent składany, systematyczność czy bezpieczeństwo finansowe.
Odkąd żyjemy w erze informacji a wiedza nie jest stanem ale procesem warto się przyjrzeć swojej sytuacji. Czy jesteśmy w grupie negującej rozwój czy jednak z tego rozwoju korzystamy?
sobota, 24 kwietnia 2010
Inflacja subiektywnie
Według „Rzeczpospolitej” ponad 50% polaków nie wie co to jest inflacja, jak się ją oblicza i dla kogo jest ważna. Zobaczmy jaka jest cena nieświadomości.
Według Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat kształtowała się następująco:
| rok | Inflacja (r/r) | Baza |
| 2000 | 10,1% | 100 zł |
| 2001 | 5,5% | 110 zł |
| 2002 | 1,9% | 116 zł |
| 2003 | 0,8% | 118 zł |
| 2004 | 3,5% | 119 zł |
| 2005 | 2,1% | 123 zł |
| 2006 | 1,0% | 126 zł |
| 2007 | 2,5% | 127 zł |
| 2008 | 4,2% | 131 zł |
| 2009 | 3,5% | 136 zł |
Kolumne „Baza” dodałem aby zobrazować sposób w jaki 100zł traci wartość nabywczą w poszczególnych latach. Powiedzmy zatem, że za 100 zł mogliśmy „zaszaleć” na zakupach w Biedronce 10 lat temu. Czy dzisiaj dokładając do tej kwoty 36 zł możemy tak samo zaszaleć?
Zanim przedstawię koszyk inflacyjny którego używa się do obliczenia inflacji, chciałbym obrazowo przedstawić kilka artykułów i ich ceny: obecnie i 10 lat temu.
| TOWAR | 2000r | 2010r | wzrost ceny | |
| benzyna 95 (litr) | 2,0 zł | 4,5 zł | 125% | |
| chleb duży | 1,5 zł | 3,7 zł | 147% | |
| cukier | 1,2 zł | 2,8 zł | 133% | |
| Marlboro | 4,7 zł | 9,0 zł | 91% | |
| średni zarobek | 1 923 zł | 3 300 zł | 72% | |
| inflacja | 100 | 136 | 36% |
Trzeba jednak przyznać ,że ceny elektroniki, komputerów czy telewizorów cały czas spadają.
Średnia pensja wzrosła w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu o 72%. Inflacja według GUS wyniosła 36%.
A za litr benzyny czy za bochenek chleba czy masło musimy zapłacić o grubo więcej niż 100% w stosunku do cen sprzed 10 laty. Tutaj pojawiają się dwa ciekawe aspekty:
PIERWSZY: emerytury co roku są waloryzowane (podnoszone) o stope inflacji wyliczonej przez GUS. Rząd Polski ma wpływ na tzw koszyk inflacyjny czyli „System wag stosowany w obliczeniach wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych w danym roku, opracowany na podstawie struktury wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych w roku poprzednim”
Poniżej zestawienie koszyków inflacyjnych na 2010 i 2009 rok (udział w %).
| 2010 | 2009 | |
| Żywność i napoje bezalkoholowe | 24,1 | 24,6 |
| Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe | 5,7 | 5,7 |
| Odzież i obuwie | 5,1 | 5,4 |
| Użytkowanie mieszkania i nośniki energii | 20,1 | 19,4 |
| Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego | 5,2 | 5,3 |
| Zdrowie | 5,1 | 4,9 |
| Transport | 9,2 | 9,4 |
| Łączność | 4,7 | 4,9 |
| Rekreacja i kultura | 7,7 | 7,7 |
| Edukacja | 1,2 | 1,2 |
| Restauracje i hotele | 6,7 | 6,3 |
| Inne towary i usługi | 5,2 | 5,3 |
(ISB)
Przez odpowiedni zestaw wkładanych do koszyka towarów i usług można wpływać na poziom inflacji tak istotny dla wyliczania waloryzacji rent i emerytur - potwierdza Robert Gwiazdowski (48 l.), ekspert z Centrum im. Adama Smitha.
Wniosek: Pięć milionów polskich emerytów żyją nadzieją, że coroczna rewaloryzacja ich świadczeń przynajmniej pokryje straty powodowane inflacją. I często nie rozumieją dlaczego z roku na rok mają dziwne wrażenie że chociaż emerytura jest rewaloryzowana to starcza im na mniej…
DRUGI: Osoby używające lokat bankowych poszukują najbardziej atrakcyjnego oprocentowania …. W 2009 roku prawie połowa lokat bankowych dała mniejsze oprocentowanie niż wyniósł wskaźnik inflacji za 2009 (3,5%). Czy zatem oszczędzanie ma sens? O tym w następnym odcinku.
wtorek, 2 marca 2010
Osobista odpowiedzialność
Naszą osobistą odpowiedzialność możemy zakwalifikować do jednego z pięciu poziomów a nasze wyniki i poczucie sukcesu jest wprost proporcjonalne do poziomu naszej odpowiedzialności. Jeśli chcesz zobaczyć dlaczego masz taki a nie inny wynik: rzuć okiem na poniższą klasyfikacje i odpowiedz sobie gdzie jesteś i gdzie chciałbyś być.
- Najniższą formą osobistej odpowiedzialności jest po prostu unikanie odpowiedzialności i przekonanie że wszędzie dookoła nie ma żadnych możliwości. Ludzie nie biorący osobistej odpowiedzialności, za swoją sytuacje obwiniają okoliczności, innych ludzi itp. Najgorsze jest to że takie podejście do życia sprawia że Ci ludzie zaczynają wierzyć że nie ma żadnych możliwości na rynku i z czasem stają się życiowymi frustratami.
- Drugi poziom odpowiedzialności prezentują Ci którzy wiedzą że są możliwości na rynku ale wybierają/postanawiają z nich nie skorzystać. To ludzie którzy uwielbiają rozmawiać o kłopotach i tym jak mają w życiu ciężko ale niezmiernie rzadko udaje im się rozmawiać o możliwych rozwiązaniach/możliwościach. Przykład: zaczynasz rozmawiać z taką osobą to dowiadujesz się na ile chorób był chory, jaką ma okropną teściową, nauczycielkę czy też trudne warunki życiowe. Ogólnie po 5 min rozmowy z takim człowiekiem jesteś bardziej zmęczony niż po 8 godzinach fedrowania w kopalni…
- Trzeci poziom odpowiedzialności można zauważyć u tych którzy podejmują wyzwania które im się trafiają mniej lub bardziej przypadkowo. Inaczej mówiąc – jeśli trafia się okazja i dosłownie komuś „trzaśnie w pysk” i ktoś decyduje: ok – jest okazja to ją wykorzystam. Nie ignorują takiej okazji i robią wszystko co mogą aby ją wykorzystać. Przykład: niektórzy sprzedawcy w sklepie widzą wchodzącego klienta i zdaja sobie sprawę ze to potencjalny klient wiec podchodzą do niego i zagadują aby wziąć ta okazje i pomoc mu cos kupić…. Sa jednak sprzedawcy którzy widząc klienta w sklepie traktują go jak zło konieczne i starają się go pozbyć tak szybko jak bólu głowy po udanej imprezie… (tych ostatnich zaliczamy do poziomu 2).
- Czwarty sensowny poziom odpowiedzialności jest prezentowany przez osoby które szukają możliwości. Wychodzą i szukają. Ludzie którzy zdają sobie sprawe że rynek jest ogromny i stoi otworem dla tych którzy chcą się na nim wykazać. Uprawiają networking szukając i dołączając do grup ludzi o określonych zainteresowaniach. Inny przykład: tylko dlatego że nie ma ogłoszeń o prace – wcale nie znaczy że zdeterminowany poszukiwacz pracy jej nie znajdzie poprzez wysylanie aplikacji, odwiedzanie firm itp. ;)
- Najwyższy poziom odpowiedzialności osobistej to kreowanie nowych możliwości nawet jeśli ich nie ma na rynku! Przykładem niech będzie cytat znanego myśliciela Georga Bernarda Shaw: „Ludzie winią za wszystko okoliczności. Ci, którym na tym świecie się powodzi, wstają rano i szukają takich okoliczności, jakie są im na rękę. Jeśli ich nie znajdują, sami je tworzą”. W oryginale „People are always blaming their circumstances for what they are. I don't believe in circumstances. The people who get on in this world are the people who get up and look for the circumstances they want, and, if they can't find them, make them. ”
O ile na czwartym poziomie chodzi o wyszukiwanie możliwości o tyle w piątym mamy do czynienia z ich generowaniem.
A zatem gdzie siebie widzisz?
Zdaje sobie sprawę ze sporo tego, dlatego na nasze potrzeby przygotowałem 3 rzeczy które warto zrobić od razu:
- Pomyśl jakich możliwości ostatnio uniknąłeś, jakie możliwości wykorzystałeś a jakie sam stworzyłeś? Jak dużo odpowiedzialności jesteś gotów podjąć?
- Skup się na poszczególnych rzeczach które chcesz osiągnąć i napisz 10, 15 rzeczy które możesz zrobić aby wykreować nowe możliwości i skorzystać z nich
- Wybierz dwie najważniejsze rzeczy i zacznij je robic.
Kluczowa jest CHĘĆ do wzięcia osobistej odpowiedzialności.
Jak zwykle czekam na wnioski od tych którzy lubią je wyciągać
piątek, 29 stycznia 2010
Zmień swój bank a nie OFE!!!
Poniżej lista pozytywnych i negatywnych następstw:
Zamieniając swój Bank na inny sprawiamy że banki starają się przygotować dla nas jeszcze bardziej korzystną ofertę co przekłada się na większą konkurencyjność na rynku bankowym a zatem:
- tańsze lub darmowe prowadzenie konta osobistego
- wyższe oprocentowanie środków na zwykłym ROR
- elastyczniejsze zasady kredytowania
- oszczędność od 100zł w wzwyż w skali roku
Statystyki Forbsa dotyczące OFE:
-statystyczny klient OFE ma na koncie 23,5 tys złotych po 10 latach odkładania czyli realnie prawie 6 tys zł więcej niż tam rzeczywiście odłożył.
- różnice między najlepszymi a najgorszymi OFE po 10 latach działalności nie są porywające - średnio (od 22,8 tys zł do 24 tys zł odpowiednio to średnia wartość rachunku klienta w najgorszym i najlepszym OFE. Raptem 1200 zł różnicy daje procentowo wielkość ok. 5%.
- statystycznie „przepisanie” klienta z jednego OFE do drugiego przynosi agentowi korzyść finansową w wysokości 600zł. Często więcej, innym razem mniej. Czasami słyszy się o tym ze w zależności od wysokości środków na naszym koncie agent „oferuje” nam zapłatę w wysokości uznanej przez niego za opłacalną… Co najgorsze słyszy się o praktykach "przepisywania z OFE A do OFE B cześciej niż 1 raz na 2 lata co się wiąże z opłatą karną dla klienta... (o której często klient nie ma bladego pojęcia).
Uczciwie trzeba przyznać że korzyścią jaka przychodzi ze spotkania z Agentem OFE to skontrolowanie czy ZUS nie zalega ze składkami należnymi do naszego OFE. Ale tutaj jego wartość dodana się kończy. O tym świadczą liczby.
Mocno polecam rzucenie okiem na poniższy skan z Forbsa, a moją opinie podsumuje 2 zdaniami. Przez 10 lat członkowie OFE 3,15mln razy zmienili fundusz. Ale szanse, że wybrali lepszy, są mniejsze niż im się wydaje! Fundusz, który przyniósł najwyższą stopę zwrotu opuściło więcej osób niż do niego dołączyło… Gdzie tu logika?
Zdaniem prezesa zarządu Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych Adama Sankowskiego "żeby otrzymywać miesięcznie 500 zł z II filara trzeba odłożyć 100 tys zł. Wygląda na to że wszyscy statystycznie już zdążyli uzbierać na 100zł swojej emerytury…
W tym momencie zasadność faktu do którego OFE należymy wydaje się tak istotna jak to czy przez próg przechodzimy prawą czy lewą nogą… (pisze to w pełni świadomie, że to kwestia dyskusyjna ale dla ceniących logikę sprawa oczywista).
Wśród najbardziej niedorzecznych argumentów za zmianą OFE były:
- Twój OFE ma kłopoty finansowe i pewnie niedługo zbankrutuje... (bardzo nieczyste zagranie poniżej pasa)
- Zygmunt Solorz traktuje swój OFE Polsat jako piąte kolo u nogi – bo ma kilka innych biznesów o które bardziej się troszczy. (Co ciekawe tutaj kontrargument ze OFE Polsat ma najlepsza historyczną stope zwrotu zdawał się nie mieć kompletnego znaczenia).
- Ranking który mi pokazujesz jest sfałszowany bo każdy robi go na swoje potrzeby… (apropos jeśli OFE agenta jest wysoko to chwali się wykresami a jeśli jest nisko w rankingach to zdecydowanie rankingi są deprecjonowane)
WNIOSEK: Nie zmieniaj OFE, zmień swój bank, przyczyń się do zwiększenia konkurencyjności usług bankowych w Polsce i sam poczuj korzyści finansowe!
Zamieniając swój Bank na inny sprawiamy że banki starają się przygotować dla nas jeszcze bardziej korzystną ofertę co przekłada się na większą konkurencyjność na rynku bankowym a zatem:
- tańsze lub darmowe prowadzenie konta osobistego
- wyższe oprocentowanie środków na zwykłym ROR
- elastyczniejsze zasady kredytowania
- oszczędność od 100zł w wzwyż w skali roku
Statystyki Forbsa dotyczące OFE:
-statystyczny klient OFE ma na koncie 23,5 tys złotych po 10 latach odkładania czyli realnie prawie 6 tys zł więcej niż tam rzeczywiście odłożył.
- różnice między najlepszymi a najgorszymi OFE po 10 latach działalności nie są porywające - średnio (od 22,8 tys zł do 24 tys zł odpowiednio to średnia wartość rachunku klienta w najgorszym i najlepszym OFE. Raptem 1200 zł różnicy daje procentowo wielkość ok. 5%.
- statystycznie „przepisanie” klienta z jednego OFE do drugiego przynosi agentowi korzyść finansową w wysokości 600zł. Często więcej, innym razem mniej. Czasami słyszy się o tym ze w zależności od wysokości środków na naszym koncie agent „oferuje” nam zapłatę w wysokości uznanej przez niego za opłacalną… Co najgorsze słyszy się o praktykach "przepisywania z OFE A do OFE B cześciej niż 1 raz na 2 lata co się wiąże z opłatą karną dla klienta... (o której często klient nie ma bladego pojęcia).
Uczciwie trzeba przyznać że korzyścią jaka przychodzi ze spotkania z Agentem OFE to skontrolowanie czy ZUS nie zalega ze składkami należnymi do naszego OFE. Ale tutaj jego wartość dodana się kończy. O tym świadczą liczby.
Mocno polecam rzucenie okiem na poniższy skan z Forbsa, a moją opinie podsumuje 2 zdaniami. Przez 10 lat członkowie OFE 3,15mln razy zmienili fundusz. Ale szanse, że wybrali lepszy, są mniejsze niż im się wydaje! Fundusz, który przyniósł najwyższą stopę zwrotu opuściło więcej osób niż do niego dołączyło… Gdzie tu logika?
Zdaniem prezesa zarządu Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych Adama Sankowskiego "żeby otrzymywać miesięcznie 500 zł z II filara trzeba odłożyć 100 tys zł. Wygląda na to że wszyscy statystycznie już zdążyli uzbierać na 100zł swojej emerytury…
W tym momencie zasadność faktu do którego OFE należymy wydaje się tak istotna jak to czy przez próg przechodzimy prawą czy lewą nogą… (pisze to w pełni świadomie, że to kwestia dyskusyjna ale dla ceniących logikę sprawa oczywista).
Wśród najbardziej niedorzecznych argumentów za zmianą OFE były:
- Twój OFE ma kłopoty finansowe i pewnie niedługo zbankrutuje... (bardzo nieczyste zagranie poniżej pasa)
- Zygmunt Solorz traktuje swój OFE Polsat jako piąte kolo u nogi – bo ma kilka innych biznesów o które bardziej się troszczy. (Co ciekawe tutaj kontrargument ze OFE Polsat ma najlepsza historyczną stope zwrotu zdawał się nie mieć kompletnego znaczenia).
- Ranking który mi pokazujesz jest sfałszowany bo każdy robi go na swoje potrzeby… (apropos jeśli OFE agenta jest wysoko to chwali się wykresami a jeśli jest nisko w rankingach to zdecydowanie rankingi są deprecjonowane)
WNIOSEK: Nie zmieniaj OFE, zmień swój bank, przyczyń się do zwiększenia konkurencyjności usług bankowych w Polsce i sam poczuj korzyści finansowe!
piątek, 1 stycznia 2010
od tego roku będę ...
„Sukces to cele – a cała reszta to komentarze”
Nowy rok to nie tylko jeden z najkrótszych dni w roku. Dla wielu jest też czasem podejmowania postanowień noworocznych. Dla jednych koło zamachowe a dla drugich piąte koło u wozu; stawianie celów i planowanie: zastanówmy się czy warto.
Wielokrotnie miałem okazje słyszeć że postanowienia noworoczne są tak potrzebne jak latex na dzień przed końcem świata. Z drugiej strony jeśli spytać tą osobę co w ostatnim roku udało się jej zrealizować i czym różnił się ten rok od poprzedniego, to po namyśle dłuższym niż 1 gołoto-sekunda pada odpowiedź, którą można byłoby zmieścić w treści jednego SMS: „nic szczególnego”…
Jeśli zatem satysfakcjonuje nas powyższa odpowiedź to rzeczywiście nie ma co zaprzątać sobie głowy postanowieniami noworocznymi i zamiast planować możemy uaktualnić swoje konto na facebook czy nasza-klasa, lub zrobić coś co natychmiastowo i krótkoterminowo poprawi nam samopoczucie….
Cieszę się że czytasz dalszy ciąg bo każdy kto coś osiągnął w życiu ma określone cele. Kiedy masz cele – wiesz czego chcesz i wiesz dokąd idziesz. Realizacja celu nie jest problemem. Ona odbywa się automatycznie. Problemem jest brak wyznaczania sobie celów. Dlaczego nie wyznaczamy celów?
- Nie widzimy w tym sensu. Środowisko w którym najczęściej przebywamy traktuje ‘wyznaczanie celów’ podobnie jak „tarot”
Antidotum: „Sprawdź środowisko ludzi którzy coś osiągnęli” - Nie wiemy jak wyznaczać cele
Antidotum: (Polecam zgooglować „wyznaczanie celów SMART”) - Boimy się odrzucenia, wyśmiania
Antidotum: Nie mów wszystkim dookoła o swoich celach tylko najbliższym i tym którzy Ci pomagają w realizacji Twoich celów - Lęk przed porażką.
Antidotum: Porażka Cie nie zabije tylko Cię wzmocni. Ludzie ze strachu przed porażką rezygnują z danego pomysłu zanim zadają sobie trud żeby spróbować. Henry Ford zbankrutował 3 krotnie zanim odniósł sukces. Thomas Edison podjął ponad 10000 prób zanim powstała sprawna żarówka.
Na świecie są tylko dwa stworzenia posiadające system wyszukujący cele: gołąb i człowiek. O ile gołąb jest ograniczony tylko do celu geograficznego o tyle nasz mózg nie ma ograniczeń.
Wyobrażasz sobie siebie za rok, pięć, dziesięć lat? Czy jest to obraz człowieka zadowolonego? Zapraszam zainteresowanych na coraz popularniejsze warsztaty z zarządzania przez cele.
środa, 28 października 2009
test grafiki
Winston Churchil miał powiedzieć że kapitalizm to nierówny podział bogactwa zaś socjalizm to równy podział biedy.Zastanawiałeś się gdzie Ci dobrze i jakie to niesie konseksewncje?
niedziela, 18 października 2009
Jak zima drogowców
Połowa października w Polsce to dość specyficzny okres: choć nie możemy jeździć na nartach to raczej powinniśmy założyć opony zimowe. Tak przynajmniej robią ludzie którzy chcą zaoszczędzić czas, nerwy i swoje mniej lub bardziej wartościowe cztery kółka. Ci sami dziennikarze którzy w ostatnich miesiącach kryzysu nawoływali do oszczędzania teraz pytają czy to jest normalne że śnieg pada w październiku? Zastanówmy się zatem jaka jest cena ignorancji. Na czym się koncentrujemy?
Jeszcze w V wieku p.n.e. wierzono, że wszystko dzieje się przypadkowo. Minęło już 2,5 tysiąca lat od kiedy Arystoteles spopularyzował swoją zasadę przyczynowo – skutkową mówiącą że wszystko ma swoją przyczynę i każde działanie ma określony skutek. A zatem jeśli chcemy się mniej stresować prowadząc samochód w zimie to co najmniej powinniśmy pomyśleć o oponach zimowych (nie wspominając o łańcuchach na koła czy też napędzie na 2 osie) - w zależności od naszego zapotrzebowania. Oczywiście nie ma czegoś takiego jak obowiązkowość zakładania opon zimowych. Zawsze przecież można pozastanawiać się czy w ogóle samochód jest nam potrzebny w zimie i czy droga hamowania na pewno może wydłużyć się 10 krotnie …
Po każdej zimie przychodzi w końcu wiosna i lato! Wszyscy oddychają pełną piersią. W gospodarce mamy prosperity… Tak, gospodarkę i jej cykliczność można jak najbardziej porównać do pór roku. Ponoć odpowiedzialny gospodarz po żniwach robi zapasy na zimę… aby korzystać w trudniejszym czasie. Innymi słowy można to nazwać oszczędzaniem w czasie koniunktury na trudniejsze czasy…
Tymczasem dziwi mnie mocno słowo które ostatnio robi w mediach ogromną karierę. Chodzi o „oszczędzanie”, „Jest kryzys to oszczędzaj na tym i tym…” Osobiście jestem wielkim zwolennikiem oszczędzania ale cóż można oszczędzać w kryzysie? W kryzysie to można zacząć robić biznes lub tanie zakupy z zaoszczędzonych pieniędzy w czasie hossy…
Moim celem jest zwrócenie uwagi na pewną prawidłowość: zanim zaczniemy krytykować Rząd, że nie wykorzystał dobrego czasu w gospodarce na reformę Państwa, zanim zaczniemy wyśmiewać drogowców wyliczając ile razy ich zima zaskoczyła i gdzie jest logika kiedy ustawiają przydrożne znaki, przypatrzmy się swojemu zachowaniu… Czy w czasie kryzysu z uśmiechem sięgamy po zapasy zgromadzone w czasie żniw, czy też coraz mocniej musimy zaciskać pasa?
PS. Jak miło oddać się męskiemu zajęciu i samemu wymienić koła na te z oponami zimowymi
Jeszcze w V wieku p.n.e. wierzono, że wszystko dzieje się przypadkowo. Minęło już 2,5 tysiąca lat od kiedy Arystoteles spopularyzował swoją zasadę przyczynowo – skutkową mówiącą że wszystko ma swoją przyczynę i każde działanie ma określony skutek. A zatem jeśli chcemy się mniej stresować prowadząc samochód w zimie to co najmniej powinniśmy pomyśleć o oponach zimowych (nie wspominając o łańcuchach na koła czy też napędzie na 2 osie) - w zależności od naszego zapotrzebowania. Oczywiście nie ma czegoś takiego jak obowiązkowość zakładania opon zimowych. Zawsze przecież można pozastanawiać się czy w ogóle samochód jest nam potrzebny w zimie i czy droga hamowania na pewno może wydłużyć się 10 krotnie …
Po każdej zimie przychodzi w końcu wiosna i lato! Wszyscy oddychają pełną piersią. W gospodarce mamy prosperity… Tak, gospodarkę i jej cykliczność można jak najbardziej porównać do pór roku. Ponoć odpowiedzialny gospodarz po żniwach robi zapasy na zimę… aby korzystać w trudniejszym czasie. Innymi słowy można to nazwać oszczędzaniem w czasie koniunktury na trudniejsze czasy…
Tymczasem dziwi mnie mocno słowo które ostatnio robi w mediach ogromną karierę. Chodzi o „oszczędzanie”, „Jest kryzys to oszczędzaj na tym i tym…” Osobiście jestem wielkim zwolennikiem oszczędzania ale cóż można oszczędzać w kryzysie? W kryzysie to można zacząć robić biznes lub tanie zakupy z zaoszczędzonych pieniędzy w czasie hossy…
Moim celem jest zwrócenie uwagi na pewną prawidłowość: zanim zaczniemy krytykować Rząd, że nie wykorzystał dobrego czasu w gospodarce na reformę Państwa, zanim zaczniemy wyśmiewać drogowców wyliczając ile razy ich zima zaskoczyła i gdzie jest logika kiedy ustawiają przydrożne znaki, przypatrzmy się swojemu zachowaniu… Czy w czasie kryzysu z uśmiechem sięgamy po zapasy zgromadzone w czasie żniw, czy też coraz mocniej musimy zaciskać pasa?
PS. Jak miło oddać się męskiemu zajęciu i samemu wymienić koła na te z oponami zimowymi
sobota, 17 października 2009
Idealne dowartościowanie
Polska należąc do grupy Państw cywilizowanych nakłada na swoich obywateli tzw obowiązek szkolny - czyli przymus ukończenia podstawowej edukacji. Ci legitymujący się lepszą pamięcią kojarzą nazwisko Maslow i „piramidę potrzeb Maslowa”, - dla przypomnienia podaje link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
Cała teoria sprowadza się do tego że jest pewna kolejność działań której zachowanie gwarantuje sukces, a wszelkie przeskoki kończą się mało pozytywnie. Dla zobrazowania kilka przykładów:
A. jeśli trzeba napełnić beczkę kamieniami dużymi, mniejszymi, drobnymi i piaskiem to czy można to zrobić zaczynając od wsypania piasku?? NIE. Prawidłowo i logicznie najpierw wsypuje się duże kamienie, później mniejsze i drobne a na końcu piasek…
B. jeśli chcemy się ubrać to zaczynamy od bielizny a następnie odzież przykrywająca więcej lub mniej w zależności od upodobania ale na pewno nie zakładamy bielizny na końcu (z małymi wyjątkami od reguły)
C. jeśli budujemy dom to zaczynamy od planu, fundamentów, murów i kończymy na dachu a NIE na odwrót: dach, mury a na końcu fundamenty.
Uczony Maslow zaczął prowadzić swoje badania na zdrowych obywatelach a wnioski do jakich doszedł zrewolucjonizowały spojrzenie ludzkie cele i motywację do działania. Jeśli nasze potrzeby fizjologiczne są uregulowane wówczas troszczymy się o bezpieczeństwo: zarówno fizyczne jak i finansowe. Jeśli to jest załatwione to realizujemy potrzebę przynależności i miłości. Jeśli to jest załatwione to wówczas sięgamy dalej aby się dowartościować. I tutaj ciekawostka. Otóż okazuje się, że wiele osób próbuje się na wiele sposobów dowartościować pomijając kwestię bezpieczeństwa (również finansowego).
Dowartościować się można na wiele sposobów: można zainwestować w biżuterie i ładnie ozdobić ciało (bardzo popularny sposób na dowartościowanie zarówno wśród Rosjan jak i czarnoskórych mieszkańców USA). Poza biżuterią jest szereg innych sposobów na dowartościowanie: markowa garderoba czy też samochód na który ktoś wydaje więcej niż 15% swoich dochodów… Skutki takiego dowartościowania są bolesne w perspektywie czasowej…
Jako alternatywę dla złudnych sposobów na dowartościowanie proponuje się postawienie sobie ambitnych celów rozwojowych i ich realizacja. Z każdym zrealizowanym celem rośnie poczucie naszej wartości i satysfakcji z tego co robimy. Jeśli ten krótki tekst spowodował że zaczęłaś/eś się zastanawiać nad priorytetami i tym co chcesz robić w życiu to znaczy że nie zmarnowałeś ostatnich 2 minut i zapraszam do kontaktu. Jeśli tekst absolutnie nie zrobił na Tobie wrażenia to najprawdopodobniej wszystko wiesz najlepiej a winnym za Twoją obecną sytuacje finansową i osobistą jest: rząd, czasy w jakich żyjemy i trudne dzieciństwo…
Cała teoria sprowadza się do tego że jest pewna kolejność działań której zachowanie gwarantuje sukces, a wszelkie przeskoki kończą się mało pozytywnie. Dla zobrazowania kilka przykładów:
A. jeśli trzeba napełnić beczkę kamieniami dużymi, mniejszymi, drobnymi i piaskiem to czy można to zrobić zaczynając od wsypania piasku?? NIE. Prawidłowo i logicznie najpierw wsypuje się duże kamienie, później mniejsze i drobne a na końcu piasek…
B. jeśli chcemy się ubrać to zaczynamy od bielizny a następnie odzież przykrywająca więcej lub mniej w zależności od upodobania ale na pewno nie zakładamy bielizny na końcu (z małymi wyjątkami od reguły)
C. jeśli budujemy dom to zaczynamy od planu, fundamentów, murów i kończymy na dachu a NIE na odwrót: dach, mury a na końcu fundamenty.
Uczony Maslow zaczął prowadzić swoje badania na zdrowych obywatelach a wnioski do jakich doszedł zrewolucjonizowały spojrzenie ludzkie cele i motywację do działania. Jeśli nasze potrzeby fizjologiczne są uregulowane wówczas troszczymy się o bezpieczeństwo: zarówno fizyczne jak i finansowe. Jeśli to jest załatwione to realizujemy potrzebę przynależności i miłości. Jeśli to jest załatwione to wówczas sięgamy dalej aby się dowartościować. I tutaj ciekawostka. Otóż okazuje się, że wiele osób próbuje się na wiele sposobów dowartościować pomijając kwestię bezpieczeństwa (również finansowego).
Dowartościować się można na wiele sposobów: można zainwestować w biżuterie i ładnie ozdobić ciało (bardzo popularny sposób na dowartościowanie zarówno wśród Rosjan jak i czarnoskórych mieszkańców USA). Poza biżuterią jest szereg innych sposobów na dowartościowanie: markowa garderoba czy też samochód na który ktoś wydaje więcej niż 15% swoich dochodów… Skutki takiego dowartościowania są bolesne w perspektywie czasowej…
Jako alternatywę dla złudnych sposobów na dowartościowanie proponuje się postawienie sobie ambitnych celów rozwojowych i ich realizacja. Z każdym zrealizowanym celem rośnie poczucie naszej wartości i satysfakcji z tego co robimy. Jeśli ten krótki tekst spowodował że zaczęłaś/eś się zastanawiać nad priorytetami i tym co chcesz robić w życiu to znaczy że nie zmarnowałeś ostatnich 2 minut i zapraszam do kontaktu. Jeśli tekst absolutnie nie zrobił na Tobie wrażenia to najprawdopodobniej wszystko wiesz najlepiej a winnym za Twoją obecną sytuacje finansową i osobistą jest: rząd, czasy w jakich żyjemy i trudne dzieciństwo…
czwartek, 17 września 2009
Inwestycja
Słowo które dzisiaj wzbudza więcej emocji niż starcia na lini Prezydent - Premier to "Inwestycja". Skoro wiedza i świadomość pomagają zwalczyć strach, postaram się rozkładając na czynniki pierwsze ujarzmić bestie o bardzo modnym ostatnio imieniu - Inwestycja. Co bowiem możemy inwestować: albo swój czas albo swoje pieniądze.
Czas: Najlepiej zainwestowanym czasem jest ten poświęcony bliskim, pracy i rozwojowi umiejętności. Niedawno zrobiłem sobie mały bilans i oszacowałem:
a. czas poświecony pracy, bliskim i na rozwój osobisty
b. czas który umknął na surfowaniu w bezdennym internecie, mało ważnej korespondencji mailowej, kawe, chacie i tych rzeczach, które trudno uznać za dobrą inwestycje czasu.
Z wielkim zadowoleniem odkryłem że wprowadzając kilka drobnych zmian mogę powiedzieć że zyskałem dodatkowo 25% czasu i moge go jeszcze lepiej zainwestować. Zmorą wielu ludzi jest właśnie brak czasu. Jeśli czują się z tym dobrze to OK, ale jesli fakt ten przeszkadza im jak ziarenko piasku w oku, to dlaczego tak panicznie boją się wprowadzać zmiany ktore przyniosą im więcej czasu? Mając czas - mamy kontrolę i pole manewru. Jesli czasu nam brakuje - rodzi się stres i w efekckie stajemy się niewolnikami..
Pieniądze to drugi zasób jaki mozemy inwestowac. A zatem zastanówmy się w co ludzie inwestują:
a. w te rzeczy które będą im przynosić dochód: nieruchomości na wynajem, biznes, wiedze
b. w te rzeczy które będą im generować koszty: mieszkanie/dom w którym się mieszka, nowy samochód, zachcianki poprawiające humor
Tutaj rachunek jest bardzo prosty. Jeśli mamy więcej "a" niż "b" to jesteśmy na dobrej drodze. Jeśli zaś "b" przewyższa "a" to niestety cyfr nie da się okłamac i podzielenie losu "Lehman Brothers" to najlepszy scenariusz jaki nas czeka. Skoro jesteśmy przy temacie pieniędzy chciałbym odróżnić inwestycje od hazardu. Nie bez powodu jedni mówią o "zarabianiu na giełdzie" a inni mówią o "grze na giełdzie" tak samo jak o grze w kasynie. Poddawanie się jakiejkolwiek aktywności na giełdzie bez użycia systemu jest czystym hazardem jak odwiedzenie Las Vegas. Wrażeń owszem sporo ale najczęściej cierpi portfel...
Jesli jednak czytasz tego bloga to znaczy ze od hazardu wolisz sprawdzone rozwiązania. Zapraszam do kontaktu.
Czas: Najlepiej zainwestowanym czasem jest ten poświęcony bliskim, pracy i rozwojowi umiejętności. Niedawno zrobiłem sobie mały bilans i oszacowałem:
a. czas poświecony pracy, bliskim i na rozwój osobisty
b. czas który umknął na surfowaniu w bezdennym internecie, mało ważnej korespondencji mailowej, kawe, chacie i tych rzeczach, które trudno uznać za dobrą inwestycje czasu.
Z wielkim zadowoleniem odkryłem że wprowadzając kilka drobnych zmian mogę powiedzieć że zyskałem dodatkowo 25% czasu i moge go jeszcze lepiej zainwestować. Zmorą wielu ludzi jest właśnie brak czasu. Jeśli czują się z tym dobrze to OK, ale jesli fakt ten przeszkadza im jak ziarenko piasku w oku, to dlaczego tak panicznie boją się wprowadzać zmiany ktore przyniosą im więcej czasu? Mając czas - mamy kontrolę i pole manewru. Jesli czasu nam brakuje - rodzi się stres i w efekckie stajemy się niewolnikami..
Pieniądze to drugi zasób jaki mozemy inwestowac. A zatem zastanówmy się w co ludzie inwestują:
a. w te rzeczy które będą im przynosić dochód: nieruchomości na wynajem, biznes, wiedze
b. w te rzeczy które będą im generować koszty: mieszkanie/dom w którym się mieszka, nowy samochód, zachcianki poprawiające humor
Tutaj rachunek jest bardzo prosty. Jeśli mamy więcej "a" niż "b" to jesteśmy na dobrej drodze. Jeśli zaś "b" przewyższa "a" to niestety cyfr nie da się okłamac i podzielenie losu "Lehman Brothers" to najlepszy scenariusz jaki nas czeka. Skoro jesteśmy przy temacie pieniędzy chciałbym odróżnić inwestycje od hazardu. Nie bez powodu jedni mówią o "zarabianiu na giełdzie" a inni mówią o "grze na giełdzie" tak samo jak o grze w kasynie. Poddawanie się jakiejkolwiek aktywności na giełdzie bez użycia systemu jest czystym hazardem jak odwiedzenie Las Vegas. Wrażeń owszem sporo ale najczęściej cierpi portfel...
Jesli jednak czytasz tego bloga to znaczy ze od hazardu wolisz sprawdzone rozwiązania. Zapraszam do kontaktu.
piątek, 11 września 2009
Pożegnanie z Afryką
Wydarzenia sportowe ostatniego tygodnia oraz sytuacja ekonomiczna w regionie zmuszają do
zastanowienia się głębiej nad powiedzeniem: "Każda porażka jest nawozem sukcesu". Czy potrafimy
wyciągać konstruktywne wnioski z porażki żeby lepiej przygotować się na przyszłe wyzwania? Czy też
skrupulatnie odnotowujemy w statystykach kolejną porażkę i budujemy syndrom ofiary?
Osiągnięcia polskiej piłki kończą się na roku 1974. Ewenementem jest że kilka pokoleń polaków słysząc
hasło "piłka nożna" - od razu kojarzy nieodżałowanego Kazimierza Górskiego i jego legendarne "Orły".
Tylko naiwni szukają wymówek dla usprawiedliwienia niepowodzeń drużyny narodowej przez ostatnie 35
lat. Od niekorzystnego losowania grup przez stronnictwo sędziego prowadzącego spotkanie na
nieprzygotowanej murawie, ciasnych butach i złej konstelacji gwiazd kończąc. Negatywne emocje po kolejnym
żenującym występie można wyładować zmianą trenera czy wyrzuceniem kilku piłkarzy z kadry. Czy to jednak jest rozwiązanie? A może trzeba zmienić system?
Czy można liczyć na inne wyniki w przyszłości jeśli nie dokonujemy żadnych zmian w obecnym systemie
(pracy/szkolenia/kształcenia). Zanim zaczniesz patrzeć z góry na piłkarską drużyne narodową - pomyśl jak
to jest u Ciebie. Często zdarza się że młodzi ludzie chcą osiągnąć lepsze wyniki finansowe niż ich rodzice
stosując te same rozwiązania i myślenie - które były popularne ponad 20 lat temu (czyli jeszcze przed
transformacją gospodarczą z 1989r). Raport Rzeczpospolitej zgrabnie ujmuje tą kwestię.
Zanim zaczniesz krytykować piłkarzy Biało - Czerwonych, zastanów się w której lidze pod kątem finansowym znajdujesz się sam? Czy jest to Liga Mistrzów, Puchar UEFA, ...? Może warto się zastanowić nad własnym Systemem szkolenia?
zastanowienia się głębiej nad powiedzeniem: "Każda porażka jest nawozem sukcesu". Czy potrafimy
wyciągać konstruktywne wnioski z porażki żeby lepiej przygotować się na przyszłe wyzwania? Czy też
skrupulatnie odnotowujemy w statystykach kolejną porażkę i budujemy syndrom ofiary?
Osiągnięcia polskiej piłki kończą się na roku 1974. Ewenementem jest że kilka pokoleń polaków słysząc
hasło "piłka nożna" - od razu kojarzy nieodżałowanego Kazimierza Górskiego i jego legendarne "Orły".
Tylko naiwni szukają wymówek dla usprawiedliwienia niepowodzeń drużyny narodowej przez ostatnie 35
lat. Od niekorzystnego losowania grup przez stronnictwo sędziego prowadzącego spotkanie na
nieprzygotowanej murawie, ciasnych butach i złej konstelacji gwiazd kończąc. Negatywne emocje po kolejnym
żenującym występie można wyładować zmianą trenera czy wyrzuceniem kilku piłkarzy z kadry. Czy to jednak jest rozwiązanie? A może trzeba zmienić system?
Czy można liczyć na inne wyniki w przyszłości jeśli nie dokonujemy żadnych zmian w obecnym systemie
(pracy/szkolenia/kształcenia). Zanim zaczniesz patrzeć z góry na piłkarską drużyne narodową - pomyśl jak
to jest u Ciebie. Często zdarza się że młodzi ludzie chcą osiągnąć lepsze wyniki finansowe niż ich rodzice
stosując te same rozwiązania i myślenie - które były popularne ponad 20 lat temu (czyli jeszcze przed
transformacją gospodarczą z 1989r). Raport Rzeczpospolitej zgrabnie ujmuje tą kwestię.
Zanim zaczniesz krytykować piłkarzy Biało - Czerwonych, zastanów się w której lidze pod kątem finansowym znajdujesz się sam? Czy jest to Liga Mistrzów, Puchar UEFA, ...? Może warto się zastanowić nad własnym Systemem szkolenia?
czwartek, 3 września 2009
Dojrzewanie
Człowiek dojrzewa w wyniku rozwoju fizjologicznego, psychicznego i społecznego. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że każdy kto jest pełnoletni przeszedł już proces dojrzewania. I tutaj można mocno się zaskoczyć. O ile to stwierdzenie jest prawdziwe w sensie biologicznym o tyle trudniej w zakresie mentalnym. To przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie jest momentem przejścia od niedojrzałości do dojrzałości. Człowiek dojrzały posiada zdolność podejmowania wyborów i decyzji oraz przyjmowania odpowiedzialności za swoje życie.
Tutaj chciałbym się na moment zatrzymać i zapytać: czy czujesz się odpowiedzialny za swoje życie i pozycje w jakiej się znalazłeś? Kto panuje nad Twoim życiem: Twój szef, rodzice, jacyś „oni” czy może rząd? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: to Ty jesteś szefem i Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Im wcześniej to zrozumiesz tym wcześniej dojrzewasz. Jedni zatem dojrzewają w wieku 14 lat, inni potrzebują 20 lub 28, ale jest też spora grupa 30, 40, 50 latków i starszych którzy nie dojrzewają i nie biorą odpowiedzialności za swoje życie – stając się tym samym ofiarami okoliczności.
Ludzie poszukują bezpieczeństwa w swoim życiu i często chcą je uzyskać od rządu. Kiedy byli dziećmi - ich problemy rozwiązywali rodzice. A kiedy dzieci dorosły, chcą żeby rząd lub pracodawca stał się ich mamusią i tatusiem i wziął pod swoje skrzydła… Jednak zawsze wtedy gdy prosisz rząd by się Tobą zajął – rezygnujesz z wolności i panowania nad życiem. Wciąż jednak zachowujesz 100% odpowiedzialności. Jest tak dlatego że poza Toba, tak na prawdę nikomu na Tobie nie zależy. Masz wybór: albo możesz żyć złudzeniami albo możesz wziąć się w garść. W tym miejscu chciałbym pozdrowić dyrektora LO w Żywcu który zawsze mawiał „Jeśli umiesz liczyć – licz na siebie”
Do kontaktu zapraszam ludzi którzy są lub chcą być odpowiedzialni za swoje życie. Dla szukających wymówek mój czas jest zbyt cenny!
Owocnych przemyśleń…
Tutaj chciałbym się na moment zatrzymać i zapytać: czy czujesz się odpowiedzialny za swoje życie i pozycje w jakiej się znalazłeś? Kto panuje nad Twoim życiem: Twój szef, rodzice, jacyś „oni” czy może rząd? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: to Ty jesteś szefem i Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Im wcześniej to zrozumiesz tym wcześniej dojrzewasz. Jedni zatem dojrzewają w wieku 14 lat, inni potrzebują 20 lub 28, ale jest też spora grupa 30, 40, 50 latków i starszych którzy nie dojrzewają i nie biorą odpowiedzialności za swoje życie – stając się tym samym ofiarami okoliczności.
Ludzie poszukują bezpieczeństwa w swoim życiu i często chcą je uzyskać od rządu. Kiedy byli dziećmi - ich problemy rozwiązywali rodzice. A kiedy dzieci dorosły, chcą żeby rząd lub pracodawca stał się ich mamusią i tatusiem i wziął pod swoje skrzydła… Jednak zawsze wtedy gdy prosisz rząd by się Tobą zajął – rezygnujesz z wolności i panowania nad życiem. Wciąż jednak zachowujesz 100% odpowiedzialności. Jest tak dlatego że poza Toba, tak na prawdę nikomu na Tobie nie zależy. Masz wybór: albo możesz żyć złudzeniami albo możesz wziąć się w garść. W tym miejscu chciałbym pozdrowić dyrektora LO w Żywcu który zawsze mawiał „Jeśli umiesz liczyć – licz na siebie”
Do kontaktu zapraszam ludzi którzy są lub chcą być odpowiedzialni za swoje życie. Dla szukających wymówek mój czas jest zbyt cenny!
Owocnych przemyśleń…
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Prawo wielkich liczb
„To co jest warte zrobienia – jest warte zrobienia kiepsko po raz pierwszy” – mówi guru ludzi sukcesu – Brian Tracy. Prawo wielkich liczb jest tą prawidłowością, która świetnie nawiązuje do powyższego cytatu. Nie chodzi tutaj o lekceważenie tematu i zabieranie się do czegoś bez przekonania, ale o to że każda następna próba zrobienia czegoś jest doskonalsza!
Chciałbym przedstawić jedno z praw które jak grawitacja - działa niezależnie od naszej woli. Istotne jest to czy potrafimy to wykorzystać z korzyścią dla siebie i innych, czy tez próbujemy się temu przeciwstawiać i zamiast wykorzystywać nurt rzeki, próbujemy ją zawracać kijem.
Jeśli kiedyś próbowałeś wyrzucić szóstkę kostką do gry w jednym podejściu to przyznasz że ktoś kto rzuca sześć razy ma większą szansę wyrzucenia szóstki, nie wspominając o kimś kto rzuca 60 razy. Jeśli przyjąć, że to co sobie zamierzasz w życiu to przysłowiowe „wyrzucenie szóstki kostką do gry” to podejmując tylko jedną próbę znacznie ograniczasz prawdopodobieństwo że Ci się uda. Tak na prawdę to już duży sukces, że ktoś w ogóle podjął próbę rzucenia bo według statystyk ludzie są zbyt przerażeni możliwością porażki żeby w ogóle zdobyć się na rzucenie kostką. Łatwo sobie wyobrazić że ktoś kto rzuca sześć i więcej razy kostką – daje sobie o wiele więcej szans, że w końcu zdobędzie to co zamierzał zrobić w życiu!!!
Jest wielu ludzi którzy po pierwszym rzucie kostką stwierdza „wiedziałem że mi się nie uda” i rezygnują rzucając kostką o ścianę tak mocno że Chuck Norris by się nie powstydził. Są też tacy którzy wiedzą że aby wyrzucić szóstkę muszą wykonać określoną liczbę prób. Im większa liczba prób tym większa liczba szóstek i sukcesów z tym związanych.
Jak to jest u Ciebie? Rzucasz kostką tylko wówczas kiedy masz gwarancje ze kostka ma na każdej ściance sześć kropeczek czy też wykorzystujesz prawo wielkich liczb?
Chciałbym przedstawić jedno z praw które jak grawitacja - działa niezależnie od naszej woli. Istotne jest to czy potrafimy to wykorzystać z korzyścią dla siebie i innych, czy tez próbujemy się temu przeciwstawiać i zamiast wykorzystywać nurt rzeki, próbujemy ją zawracać kijem.
Jeśli kiedyś próbowałeś wyrzucić szóstkę kostką do gry w jednym podejściu to przyznasz że ktoś kto rzuca sześć razy ma większą szansę wyrzucenia szóstki, nie wspominając o kimś kto rzuca 60 razy. Jeśli przyjąć, że to co sobie zamierzasz w życiu to przysłowiowe „wyrzucenie szóstki kostką do gry” to podejmując tylko jedną próbę znacznie ograniczasz prawdopodobieństwo że Ci się uda. Tak na prawdę to już duży sukces, że ktoś w ogóle podjął próbę rzucenia bo według statystyk ludzie są zbyt przerażeni możliwością porażki żeby w ogóle zdobyć się na rzucenie kostką. Łatwo sobie wyobrazić że ktoś kto rzuca sześć i więcej razy kostką – daje sobie o wiele więcej szans, że w końcu zdobędzie to co zamierzał zrobić w życiu!!!
Jest wielu ludzi którzy po pierwszym rzucie kostką stwierdza „wiedziałem że mi się nie uda” i rezygnują rzucając kostką o ścianę tak mocno że Chuck Norris by się nie powstydził. Są też tacy którzy wiedzą że aby wyrzucić szóstkę muszą wykonać określoną liczbę prób. Im większa liczba prób tym większa liczba szóstek i sukcesów z tym związanych.
Jak to jest u Ciebie? Rzucasz kostką tylko wówczas kiedy masz gwarancje ze kostka ma na każdej ściance sześć kropeczek czy też wykorzystujesz prawo wielkich liczb?
piątek, 21 sierpnia 2009
Zgubny wpływ fałszywych przekonań
Przytoczę krótką rozmowę miedzy ojcem a około 6 letnim synem zasłyszaną kilka dni temu w centrum handlowym:
Dziecko: „Tato, tato – kup mi taki rowerek – proszeeee”
Tata: Nie synku, nie kupimy rowerka bo tatuś nie ma pieniędzy.
Dziecko: ale dlaczego?
Tata: Synku, Tatuś jest biedny ale uczciwy…
W tym momencie zrobiło mi się żal małego chłopca, który nie dość że nie pojeździ na rowerku to jeszcze uczy się tak negatywnych wzorców od swojego ojca. W tym momencie pomyślałem jak wiele jest takich fałszywych i szkodliwych przekonań, które w znacznej mierze są odpowiedzialne za kondycję finansową ludzi. Z tymi złymi przekonaniami mogę się rozprawić przynajmniej na blogu. Oto kilka przykładów powiedzeń które robią większe spustoszenie w naszym portfelu niż kryzys finansowy 2008 na światowych giełdach.
1. Tatuś jest biedny ale uczciwy
2. Pieniądze psują charakter
3. Pieniądze szczęścia nie dają
4. Kiedy ja dostaje pieniądze – ktoś inny je traci
5. Dużo pieniędzy może mieć ktoś twardy i bezwzględny
6. Bóg kocha biednych
7. Jeśli moje dzieci wyrosną w bogactwie to będą mieć słaby charakter i mogą stać się narkomanami.
8. Oszczędzanie jest dla żebraków i ludzi bez talentu
9. Kto jest bogaty – nie ma prawdziwych przyjaciół
10. Gdybym był zamożny kochanoby tylko moje pieniądze.
Kultywowanie powyższych przekonań jest tak destrukcyjne jak jazda samochodem po degustacji 0,7l śliwowicy z zaprzyjaźnionym Rosjaninem. Dlatego odwołuje się do trzeźwo myślących o zweryfikowanie tego jakie mamy przekonania i jaki one maja na nas wpływ… Odbijając piłeczkę i obalając powyższe przekonania proponuję przyglądniecie się poszczególnym odpowiedziom:
Ad 1. Czy każdy biedny jest uczciwy? Albo czy to oznacza że każdy bogaty jest nieuczciwy?
Ad 2. Lekarstwa z definicji powinny leczyć ale źle stosowane mogą zagrozić życiu
Ad 3. Pieniądze dają przede wszystkim WYBÓR. Jeśli mamy pieniądze to mamy znacznie więcej opcji do wyboru a jeśli ich nie ma to robimy to co musimy aby przetrwać i to co nam ktoś każe
Ad 4. Ironiczne porównanie: Kiedy ja biorę oddech – dusi się ktoś inny
Ad 10. Gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem
Myśląc o pieniądzach i bogactwie w negatywny sposób, na siłę odpychamy od siebie pieniądze więc nie możemy się dziwić że ich brakuje…
Zastanów się raz jeszcze nad tym w co wierzysz a wówczas zobaczysz powiązanie między tym w co wierzysz i tym co na chwile obecną posiadasz…
Dziecko: „Tato, tato – kup mi taki rowerek – proszeeee”
Tata: Nie synku, nie kupimy rowerka bo tatuś nie ma pieniędzy.
Dziecko: ale dlaczego?
Tata: Synku, Tatuś jest biedny ale uczciwy…
W tym momencie zrobiło mi się żal małego chłopca, który nie dość że nie pojeździ na rowerku to jeszcze uczy się tak negatywnych wzorców od swojego ojca. W tym momencie pomyślałem jak wiele jest takich fałszywych i szkodliwych przekonań, które w znacznej mierze są odpowiedzialne za kondycję finansową ludzi. Z tymi złymi przekonaniami mogę się rozprawić przynajmniej na blogu. Oto kilka przykładów powiedzeń które robią większe spustoszenie w naszym portfelu niż kryzys finansowy 2008 na światowych giełdach.
1. Tatuś jest biedny ale uczciwy
2. Pieniądze psują charakter
3. Pieniądze szczęścia nie dają
4. Kiedy ja dostaje pieniądze – ktoś inny je traci
5. Dużo pieniędzy może mieć ktoś twardy i bezwzględny
6. Bóg kocha biednych
7. Jeśli moje dzieci wyrosną w bogactwie to będą mieć słaby charakter i mogą stać się narkomanami.
8. Oszczędzanie jest dla żebraków i ludzi bez talentu
9. Kto jest bogaty – nie ma prawdziwych przyjaciół
10. Gdybym był zamożny kochanoby tylko moje pieniądze.
Kultywowanie powyższych przekonań jest tak destrukcyjne jak jazda samochodem po degustacji 0,7l śliwowicy z zaprzyjaźnionym Rosjaninem. Dlatego odwołuje się do trzeźwo myślących o zweryfikowanie tego jakie mamy przekonania i jaki one maja na nas wpływ… Odbijając piłeczkę i obalając powyższe przekonania proponuję przyglądniecie się poszczególnym odpowiedziom:
Ad 1. Czy każdy biedny jest uczciwy? Albo czy to oznacza że każdy bogaty jest nieuczciwy?
Ad 2. Lekarstwa z definicji powinny leczyć ale źle stosowane mogą zagrozić życiu
Ad 3. Pieniądze dają przede wszystkim WYBÓR. Jeśli mamy pieniądze to mamy znacznie więcej opcji do wyboru a jeśli ich nie ma to robimy to co musimy aby przetrwać i to co nam ktoś każe
Ad 4. Ironiczne porównanie: Kiedy ja biorę oddech – dusi się ktoś inny
Ad 10. Gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem
Myśląc o pieniądzach i bogactwie w negatywny sposób, na siłę odpychamy od siebie pieniądze więc nie możemy się dziwić że ich brakuje…
Zastanów się raz jeszcze nad tym w co wierzysz a wówczas zobaczysz powiązanie między tym w co wierzysz i tym co na chwile obecną posiadasz…
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
13 cnót Benjamina Franklina
Często podczas sytuacji kryzysowych najlepszym lekarstwem na zaistniałą sytuację okazuje się powrót do źródeł czyli podstawowych zasad, które zdołały przetrzymać próbę czasu i niejeden kryzys.
Niezależnie od wyznawanych poglądów większość z nas kojarzy skrót z Wielkiej Księgi: czyli tzw Dekalog, dlatego w naszych rozważaniach pójdziemy trochę dalej i przypomnimy sobie to co zostawił w swojej autobiografii założyciel Stanów Zjednoczonych i wynalazca Benjamin Franklin.
1. Umiar – nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia
2. Milczenie – mów tylko to co może przynieść pożytek innym lub Tobie. Unikaj próżnej rozmowy.
3. Ład – niech wszystkie Twoje rzeczy mają swoje miejsce, niech wszystkie Twoje sprawy mają swój czas
4. Postanowienia – postanów sobie czynić co powinieneś. Czyń bez zawodu to coś postanowił sobie.
5. Oszczędność – nie czyń wydatków chyba że dla dobra swego lub innych. Innymi słowy niczego nie marnotraw.
6. Pracowitość - nie trać nigdy czasu. Bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym. Unikaj wszelkich niepotrzebnych działań.
7. Szczerość – nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa. Myśl niewinnie i sprawiedliwie a kiedy mówisz, mów podobnie
8. Sprawiedliwość - nie krzywdź nikogo wyrządzając zło lub pozbawiając pożytków jakie mu się od Ciebie należą.
9. Powściągliwość – unikaj krańcowości. Nie odczuwaj krzywd w tym stopniu jak Twoim zdaniem na to zasługują.
10. Czystość – nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzieży czy mieszkania.
11. Spokój – niech Ci nie zmącają umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne.
12. Surowość cielesna – rzadko używaj płci. Tylko dla zdrowia lub potomstwa. Nigdy do otępienia, osłabienia lub szkody w Twoim czy cudzym spokoju i opinii.
13. Pokora – naśladuj Jesusa i Sokratesa
Dla wielu ludzi może to być tylko suchy zestaw zasad brzmiących jak przepis na ciasto Roberta Makłowicza. Warto jednak pamiętać ze dla wielu szczęśliwych był to przepis na sukces.
Niezależnie od wyznawanych poglądów większość z nas kojarzy skrót z Wielkiej Księgi: czyli tzw Dekalog, dlatego w naszych rozważaniach pójdziemy trochę dalej i przypomnimy sobie to co zostawił w swojej autobiografii założyciel Stanów Zjednoczonych i wynalazca Benjamin Franklin.
1. Umiar – nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia
2. Milczenie – mów tylko to co może przynieść pożytek innym lub Tobie. Unikaj próżnej rozmowy.
3. Ład – niech wszystkie Twoje rzeczy mają swoje miejsce, niech wszystkie Twoje sprawy mają swój czas
4. Postanowienia – postanów sobie czynić co powinieneś. Czyń bez zawodu to coś postanowił sobie.
5. Oszczędność – nie czyń wydatków chyba że dla dobra swego lub innych. Innymi słowy niczego nie marnotraw.
6. Pracowitość - nie trać nigdy czasu. Bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym. Unikaj wszelkich niepotrzebnych działań.
7. Szczerość – nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa. Myśl niewinnie i sprawiedliwie a kiedy mówisz, mów podobnie
8. Sprawiedliwość - nie krzywdź nikogo wyrządzając zło lub pozbawiając pożytków jakie mu się od Ciebie należą.
9. Powściągliwość – unikaj krańcowości. Nie odczuwaj krzywd w tym stopniu jak Twoim zdaniem na to zasługują.
10. Czystość – nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzieży czy mieszkania.
11. Spokój – niech Ci nie zmącają umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne.
12. Surowość cielesna – rzadko używaj płci. Tylko dla zdrowia lub potomstwa. Nigdy do otępienia, osłabienia lub szkody w Twoim czy cudzym spokoju i opinii.
13. Pokora – naśladuj Jesusa i Sokratesa
Dla wielu ludzi może to być tylko suchy zestaw zasad brzmiących jak przepis na ciasto Roberta Makłowicza. Warto jednak pamiętać ze dla wielu szczęśliwych był to przepis na sukces.
piątek, 14 sierpnia 2009
Teoria sukcesu
Okazuje się że składniki sukcesu niezależnie od dziedziny jaką się zajmujemy są dla każdego takie same:
1. Spokój ducha - każdy chce czuć się dobrze, mieć w sobie pokój. Ostatecznym celem wszsytkich religii, filozofi i psychologii jest danie ludziom narzędzi które mogą wykorzystać by osiągnąć spokój ducha, wolność od: lęku, gniewu czy negatywnych emocji
2. Zdrowie - chcemy się dobrze czuć i długo żyć. 80% chorób bierze się ze złych nawyków
3. Dobre stosunki z ludźmi: - Miarą Ciebe jako człowieka jest umiejętność do tworzenia i utrzymywania dobrych realcji z ludzmi. Jeżeli masz problem z relacjami z ludźmi to szybko wpłynie to na Twój spokój ducha.
4. Sensowna praca - Chcemy miech poczucie celu. Jeśli nasza praca jest istotna dla innych to dobrze się czujemy. Jeszcze lepiej jest jeśli to co robimy jest dobrze wynagradzane.
5. Niezależność finansowa - Mieć tyle pieniędzy żeby się nimi nie przejmować. Pieniądze nie są celem sukcesu, pieniądz to potrzeba. Pieniądz jest jak pożywienie. Jeśli go nie masz to myślisz tylko o jedzeniu i nie potrafisz się skupić na niczym innym.
6. Poczucie wzrostu - rozwoju, samorealizacja (wg Maslowa) urzeczywistnienie całego swojego potencjału. RObienie tego co się lubi. Chcemy mieć poczucie że robimy wszystko to co możemy. Jest tak jest, możemy powiedzieć: "kocham to co robię".
Pomyśl jak wyglądałoby Twoje życie gdyby było idealne...
Jak się oceniasz w poszczególnych dziedzinach i co robisz w tym kierunku aby "pomóc szczęściu"?
To był wstęp o składnikach sukcesu a za kilka dni uzupełnienie: "czym skuktuje sukces"...
*opracownie na podstawie materiałów: Arystotelesa, Briana Tracy
1. Spokój ducha - każdy chce czuć się dobrze, mieć w sobie pokój. Ostatecznym celem wszsytkich religii, filozofi i psychologii jest danie ludziom narzędzi które mogą wykorzystać by osiągnąć spokój ducha, wolność od: lęku, gniewu czy negatywnych emocji
2. Zdrowie - chcemy się dobrze czuć i długo żyć. 80% chorób bierze się ze złych nawyków
3. Dobre stosunki z ludźmi: - Miarą Ciebe jako człowieka jest umiejętność do tworzenia i utrzymywania dobrych realcji z ludzmi. Jeżeli masz problem z relacjami z ludźmi to szybko wpłynie to na Twój spokój ducha.
4. Sensowna praca - Chcemy miech poczucie celu. Jeśli nasza praca jest istotna dla innych to dobrze się czujemy. Jeszcze lepiej jest jeśli to co robimy jest dobrze wynagradzane.
5. Niezależność finansowa - Mieć tyle pieniędzy żeby się nimi nie przejmować. Pieniądze nie są celem sukcesu, pieniądz to potrzeba. Pieniądz jest jak pożywienie. Jeśli go nie masz to myślisz tylko o jedzeniu i nie potrafisz się skupić na niczym innym.
6. Poczucie wzrostu - rozwoju, samorealizacja (wg Maslowa) urzeczywistnienie całego swojego potencjału. RObienie tego co się lubi. Chcemy mieć poczucie że robimy wszystko to co możemy. Jest tak jest, możemy powiedzieć: "kocham to co robię".
Pomyśl jak wyglądałoby Twoje życie gdyby było idealne...
Jak się oceniasz w poszczególnych dziedzinach i co robisz w tym kierunku aby "pomóc szczęściu"?
To był wstęp o składnikach sukcesu a za kilka dni uzupełnienie: "czym skuktuje sukces"...
*opracownie na podstawie materiałów: Arystotelesa, Briana Tracy
Subskrybuj:
Posty (Atom)
